Zaznacz stronę

Bazowy pomysł jest oczywiście taki, żeby dać zniżkę. I jest to w istocie rzeczy koncepcja niegłupia ;) Wszak o zniżki w Black Friday chodzi. Jeśli uda Ci się do rabatu dodać zasięg, sprzedaż masz niemal gwarantowaną. Ale z pewnością da się ten temat marketingowo ograć z nieco większą finezją. Jak to zrobić? Podrzucam kilka pomysłów.

1. Daj klientom możliwość zadecydowania o wielkości rabatu

Tu możliwości jest wiele. Najmniej polecam sondę: ile procent zniżki na cebulę chcecie? Tu każdy w ciemno i bez pudła obstawi wynik 100%. Ale już opcja pod tytułem: każde 10, 100, 1000 polubień to 1% rabatu, przy jakimś sensownym dolnym progu, zaczyna mieć sens. Dzięki temu możesz zaangażować swoich klientów i, co nie mniej ważne, popracować trochę nad organicznym zasięgiem.

2. Pozwól klientom zdobyć/odgadnąć rabat

Ludzie lubią zagadki i tajemnice. Lubią też różne rzeczy zdobywać i z pewnych, tkwiących głęboko w ludzkiej naturze powodów, nie cenią rzeczy, które można zdobyć zbyt łatwo. Dlaczego więc Twoi klienci mieliby dostać rabat z okazji Black Friday podany na tacy? Może niech poszukają go na Twojej stronie internetowej? Takie małe podchody. Albo niech rozwiążą rebus na Facebooku czy Instagramie? Można też wykorzystać opcję „rabat za komentarz” – po udzieleniu odpowiedzi na proste pytanie chatbot wysyła odpowiadającemu rabat za pośrednictwem Messengera. O tym i innych sposobach wykorzystania chatbotów w marketingu poczytasz tutaj.

3. Podziel klientów na lepszy i gorszy sort

Brzmi brutalnie, ale marketingowo i biznesowo ma sens. Także, a może zwłaszcza, w przypadku przyznawania dużych zniżek. Oczywiście pod warunkiem, że nie dajesz ich dlatego, że przeterminowany towar zaraz zgnije Ci w magazynie ;) Jeśli celem zniżki jest umocnienie relacji z klientem i lojalizowanie (co za słowo) go, to dobrze się zastanowić, do kogo warto z tym uderzać. Co do zasady, ktoś kto zapisał się na Twój newsletter, czyli wyskoczył z danych osobowych, jest potencjalnie bardziej wartościowym klientem niż przypadkowa osoba, która zobaczy płatną kampanię ze zniżką na Facebooku. Dlaczego więc i jedna, i druga osoba ma dostać taki sam, wysoki rabat na Black Friday? Do pierwszej masz kontakt i możesz wysyłać mailingi, druga nawet jeśli skorzysta ze zniżki, zniknie tak szybko, jak się pojawiła. Dlaczego więc uszczęśliwiać je taką samą promocją? Może warto w mailingu dać lepszą okazję niż na Facebooku?

4. Daj ofertę dopasowaną do indywidualnego klienta

O tym, że każdy jest inny, nie trzeba nikogo przekonywać. Znalazło to nawet odbicie w ludowym porzekadle, że „jeden lubi ruskie pierogi, a drugi jak mu skarpetki śmierdzą” ;) Bazując na systemach do personalizacji i automatyzacji marketingu, możesz dać na Black Friday coś więcej niż zniżkę. Możesz dać super ofertę dopasowaną do tego, co klient wcześniej kupował i co przeglądał na stronie, skierowaną indywidualnie do niego. I znów, poza prostym rozdawaniem rabatów, dopieszczasz klienta i robisz sobie marketingowo dobrze w dłuższej perspektywie.

5. Daj coś za friko zamiast rabatu

Rabaty są fajne, dopóki nie jesteś sprzedającym, który na domiar złego pracuje na niskich marżach. W Black Friday klienci rozpieszczeni obniżkami w największych sklepach, oczekują wszędzie zniżek rzędu 30-50%. Czasami to niewykonalne, chyba że ktoś lubi dopłacać do biznesu. W tej sytuacji rozwiązaniem może być obiecanie klientom jakiegoś innego bonusu: próbek, taniego komplementarnego produktu, dobrego słowa. Z tym ostatnim radzę uważać ;)

6. Daj darmową dostawę

Wiem, że Dzień Darmowej Dostawy też istnieje, ale nie dajmy się zwariować. To właściwie wariacja na temat poprzedniego punktu. Jeśli z jakiegoś powodu nie chcemy dawać (dużych) zniżek, może warto postawić na takie rozwiązanie.

7. Zrób Happy Hours

W sumie kto powiedział, że przez cały Czarny Piątek (lub nawet Czarny Weekend lub wręcz Czarny Tydzień – bo i tak teraz bywa), rabat musi być taki sam? Możesz przyciągnąć uwagę klienta i zachęcić go do szybszego sięgnięcia do wirtualnego portfela, organizując coś na kształt Happy Hours. Dla tych, którzy nigdy nie pili drinka za 8 zł przed dwunastą ;) – to super zniżka w konkretnych godzinach, która po tym czasie natychmiast wygasa. W ramach Black Friday można postawić na serię zniżek na konkretne produkty lub kategorie, niekoniecznie tylko do dwunastej ;)

8. Dać kod… podnoszący ceny

Brzmi absurdalnie? Może i tak, ale na pewno przyciąga uwagę ;) To oczywiście opcja dla odważnych. Chodzi o to, żeby pozwolić klientom zapłacić więcej, ale tę nadwyżkę przeznaczyć na fajny, charytatywny, szczytny cel. Mamy tu więc w istocie akcję CSR-ową, a nie sprzedażową. To dobry sposób, żeby wyróżnić się z tłumu, ale z pewnością trochę ryzykowny. Zwłaszcza jeśli Twoja klientela pokrywa się w dużym stopniu z grupą osób, które przed Świętami pędzą po trupach po karpia w Lidlu w cenie 1,99 zł za 100 g.

9. Nie dawaj zniżek

Jeśli dotarłeś do tego miejsca i właśnie się ucieszyłeś, że nie musisz nic robić, a i tak robisz marketing, to muszę Cię rozczarować. W tym pomyśle nie wystarczy nie dać. Trzeba to sensownie zakomunikować. To zapewne opcja głównie dla biznesów bliskich filozofii slow life, bycia eko i minimalizmu. Nie dajemy zniżek, bo jesteśmy przeciwni nadmiernemu konsumpcjonizmowi, kupowaniu bez sensu, generowaniu śmieci. Szczytna idea, choć biznesowo pewnie nieco ryzykowna. To już każdy musi ocenić sam.

Ok, to by było na tyle. Masz jakieś inne pomysły na ogranie Black Friday? Jeśli tak, zapraszam do sekcji komentarzy :)